czwartek, 6 grudnia 2012

4.' Nie powiem Ci, bo będziesz się śmiała'

-- Lexie --

Kurcze ! Jest 3,06 w nocy, a ja jeszcze nie śpię. Dlaczego ? Dlatego bo jest burza, a ja się jej panicznie boję . Hmm.. Tak to możliwe, że Alexis Coorkś się boi. Może to śmieszne bo niby jestem taka wyszczekana itp , ale tak na prawdę w środku jest zupełnie inaczej. Wkurzało mnie to że Lou sobie tak spał, jakby nic nie słyszał.
- Lou ! - rzuciłam w niego kluczem
- Auuu ! Co za dziewczyna. Nie widzisz że jest noc ? Że śpię ? Czego chcesz ?! - wydarł się na mnie z takim ospałym głosem
- Yyy.. ymm.. - Nie wiedziałam co powiedzieć. Tak prosto z mostu że się boję ? Miałby ze mnie ubaw chyba przez bity tydzień
- No co yy ??! 
- Bo jest burza..
- No i co ? - przerwał mi - Budzisz mnie w środku nocy i informujesz, że jest burza ?! No słuchaj nie widzę błysków i nie słyszę nic. Wiesz dzięki Ci za tą cenną informację. Serio Lex jesteś aż taka głupia ??!! - zrobiło mi sie przykro, chciałam tylko żeby zamknął okno, ale nie dał mi dojść do głosu. Co za pieprzony palant, nie będę z nim spała w jednym pokoju. Wstałam i wyszłam, wole spać na kanapie w salonie.

-- Vicky --

Zeszłam z samego rana na dół bo obudził mnie straszny ból brzucha, to chyba z głodu.
- O ! Wstaliście już ? - zdziwiłam się, gdy zobaczyłam w kuchni. Nie zauważyłam, że w pokoju nie ma ani Harrego ani Liama
- No już jest 11 - Liam podał mi talerz z naleśnikami
- A gdzie Lex ? - Spytałam Louisa, gdy zorientowałam się że jej nie ma
- Nie wiem, co mnie to obchodzi - spiorunowałam go wzrokiem - Boże, poszła sobie w nocy.
- Gdzie poszła ? - podniosłam ton
- Śpi na kanapie - Odezwał się Harry. Od razu tam poszłam i ją obudziłam
- Co ty tu robisz ? Czemu tu śpisz ? - spytałam. Lexie wszystko mi opowiedziała. Ona boi się tak bardzo burzy, bo jej tata zmarł na skutek porażenia piorunem. Postanowiłam, że tak tego nie zostawie. Przełamałam się i schowałam dumę. Podeszłam do Harrego siedzącego w kuchni przy stole i śmiejącego się z chłopakami.
- Możemy pogadać ? - stanęłam przed nim
- Teraz ? Zaraz wychodzimy, to nie może poczekać ?
- Boże jakim ty jesteś dupkiem. A masz czas żeby siedzieć tu i się śmiać ? To masz czas żeby chwile ze mną porozmawiać - Spojrzał na mnie takim dziwnym wzrokiem. Chłopaki momentalnie ucichli.
- Dobra, niech Ci będzie - wstał i poszliśmy do przedpokoju 
- Posłuchaj, ja rozumiem że muszę was tu znosić i wgl, ale czy ty możesz ogarnąć tego Louisa, bo któregoś dnia to coś mu zrobię - starałam sie mówić cicho
- A co się dzieje ? 
- Doskonale wiesz czemu Lex boi się burzy - pokiwał twierdząco głową - A twój kolega nie bardzo. Musiała dzisiaj spać sama na kanapie, bo jemu coś nie pasowało.
- Nie wiedziałem, że to przez niego
- Nie !? To przez kogo niby, nie pozwolę, żeby coś się działo z Lex. Rozumiesz ? Nie pozwolę - podniosłam ton
- Ja też nie - spuścił wzrok na podłogę
- A tak wgl to dlaczego ja nie jestem z nią w pokoju ?
- Ymmm.. Tak wyszło. okej pogadam z nim - odpowiedział i wyszedł
- Aha ! - krzyknęłam za nim


-- Harry --

Musiałem się jakoś wymigać od odpowiedzi. Przecież nie powiem jej, że nie pozwolę jej byc samej w pokoju z Liamem. Jego cos do niej ciągnie. Nie chce żeby cierpiała. On kochał Dan i wydaję mi się, że nadal ją kocha. Może chce w ten sposób tylko i wyłącznie o niej zapomnieć. A gdy Dan chciałaby wrócić to by leciał do niej bez zastanowienia. Zastawiając moją siostrę samą. Dlatego nie chce tego. jechaliśmy własnie na wywiad do radia. Zagadałem o Louisa.
- Mógłbyś być milszy dla lex ? - spytałem 
- Boże znów ona. Wiesz co ona dzisiaj w nocy zrobiła ?!
- Wiem - przerwałem mu - a wiesz dlaczego ?
- Wiem - zaczął - boje ma problemy psychiczne ze sobą, nie chce z nią być pod jednym dachem a co dopiero w pokoju.
- Nie ma żadnych problemów. Jej ojciec zginął podczas burzy. Nie pomyślałeś, że się może boi burzy ?
- Uuu. Nie wiedziałem - zrobiło mu się głupio
- No właśnie, więc proszę Cię Lou bądź milszy
- Ale my się nienawidzimy - podniósł ton - Po co to wszystko ? Stary to był nasz pokój. A ty sobie poszedłeś do pokoju gdzie miała spać
Lex i V wraz z Liamem. Bo... - zawiesił się - No tak naprawdę nie wiem czemu

- Oj daj spokój - spojrzałem przez szybę
- No nie ! Nie mów mi że zazdrosny o siostrę jesteś, chłopie
- Nieee ! - przeciez tu nie chodzi o zazdrość
- Taa jasne, przeciez dobrze by było gdyby coś ich łączyło
- ich ? czyli ? 
- Nie udawaj głupiego Harry. Chociaż ona trochę nie dla niego
- Louis ! To moja siostra. Przestań.
- No dobra dobra. Ale po co stoisz między nimi ? Każdy popełnia własne błędy, a potem się na nich uczy.
- Ja !? Nie !?
- Tak ! Liam to świetny chłopak
- Wiesz, może i masz racje wprowadzam sie dzisiaj do naszego pokoju ! - uśmiechnąłem się i dalej jechaliśmy śmiejąc się
Kurcze, on ma naprawdę rację, to aż dziwne. Na pewno Li lepszy niż ten cały Gaz. Ojej aż myśleć nie mogę.. Tak to dobra decyzja, wyjdzie to na dobre nam wszystkim. V będzie szczęśliwa, że jest w pokoju ze swoja BBF i że nie będzie musiała patrzeć na mnie z rana.No ta byśl mnie boli, ale cieszę się jej szczęściem. Jak zwykle wszystko pomieszałem i teraz spróbuje to odkręcić. Po wywiadzie wróciliśmy do domu. Gdy przekroczyliśmy próg domu, panowała cisza. Na blacie leżała karteczka "Będziemy późno.. Jak nie jutro.. Yeaaah ! "
- O nieee ! - krezyknąłem
- No i się zaczyna  - powiedział Louis


-- Lexie --

Nasz plan realizujemy, od dzisiaj. Od dziś się bawimy. Teraz idziemy na imprezę. Nie wiemy kompletnie gdzie. Nie znamy tego miasta, ale damy radę. Muszę to przyznać, ale wyglądamy naprawdę świetnie Vicky jest ubrana w to a ja w to
- Ale się będą martwić - odezwała się Vicky robiąc zmartwiona minę - No i dobrze i o to chodzi ! - dodała wybuchając śmiechem
- Dokładnie, myślisz że będą nas szukać ?
- Czy ja myśle ? Ja to wiem. Wiedzą, że nie znamy tego miasta - Jeszcze trochę chyba zna Harrego
- Ale muszę być grzeczna bo Ricci - przyznałam
- Wiem, ale ja nie muszę - pokazała jej język
- Spadaj
- Wiesz, może to głupie, alee - zawahała się
- Alee .. ?
- Nie powiem Ci, bo będziesz się śmiała
- oj nie będę ! Mów !
- No dobra, juz nie krzycz. Podoba mi się Liam
- Nono jest niczego sobie, a co z Gazem ?
- No a co ma byc ? To on mnie zostawił , to jego wybór
- Niby tak, ale go koszach
- To się odkocham. Nie bedę czekała całe życie aż dorośnie - Nie skomentowałam tego. Lubie Gaza i wydaję mi sie, że była z nich naprawdę świetna para. Ale Vicky tez ma rację ile może czekać.
jakoś nie widze Liama w naszym towarzystwie, jakos mi nie pasuje do nas. Nie nie to nie znaczy, że go nie lubię, bo lubię nawet bardzo. On jest po prostu przeciwieństwem, jakby był z bajki.
- Patrz tam jest jakiś melanż ! Na pewno nas wpuszczą - z przemyśleń wyrwał mnie krzyk Vicky. poszłyśmy za dzwiękami muzyki i wbiłysmy sie na dobra imprezę, znaczy zaraz sie przekonamy czy jest dobra
- To co ? Czas się zabawić - krzyknęłam uradawana
_________________________________________________
Przepraszam, że tak długo -.- Dla pocieszenia mam w rezerwie napisane chyba 7 rozdziałów w przód jak  nie więcej ;p Jak wam się podoba ? Komentarz proszę ! ♥

1 komentarz:

  1. boże jeden z lepszych jaki widziałam! ten mnie zainteresował!!!!!!! niektóe mnie po 2 zdaniach nudzą a ten jest ekstra!!!

    OdpowiedzUsuń