… Tak, dokładnie tak! Bujkę oczywiście wywołał nie kto inny
jak ‘mój kochany braciszek’ z Lou i zdziwiłam się bo był tam Liam. Nie
rozumiem, przecież to fajny chłopak, nie pasuje do Hazzy i Lousa, jest
kompletnie inny. Ale już mniejsza o to. Wszędzie ! Tam gdzie ja jestem to był i
on. Zgrywał wielkiego wspaniałego braciszka, ale ja widziałam w nim wroga. Nie
mam pojęcia czemu on mi to robi.. rzecz jasna że mama też była po jego stronie,
codziennie słyszałam jaka to ja jestem zła, że tylko bym imprezowała i w nocy
skradała się do domu. Że powinnam brać z niego przykład. Ludzie, ja jestem
dorosła i robię wszystko na co mam ochotę. Trzeba się nacieszyć młodością i
wolnością, dopóki jest na to czas. Nie wiemy co się może stać w przyszłości. No
ale przejdę w końcu do rzeczy, a mianowicie do tej całej awantury. Wiecie o co
poszło ? No jasne.. Louis zaczął mamrotać coś pod nosem jak chłopaki nie
chcieli ich wpuścić. Myślał że jest taki wielki a dostał porządnie po gębie. To
musze przyznać. Wstydziłam się za nich, naprawdę Harry traktował mnie jak
dziewczynkę, a przecież jestem w jego wieku. Przeprosiłam chłopaków, pożegnałam
się i wróciłam do domu. Nie, wróć ! Wróciliśmy do domu. Przez całą drogę się
nie odzywałam. Patrzyłam w szybę, nie zwracałam na nich uwagi. Ciągle myśłam
dlaczego on jest dla mnie taki. Myślałam nad tym codziennie, zawsze kiedy go
widziałam. Wysiadając z samochodu, pobiegłam do domu, trzasnęłam drzwiami i
poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam łkać. Dlaczego ? Dlatego bo moje życie było
do dupy. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
-Ale Vicky, proszę – usłyszałam błagalny głos Liama. Prawdę
mówiąc zdziwiłam się. Otarłam szybko łzy, poprawiłam włosy i powiedziałam, aby
wszedł.
- Cześć, Jak się masz ? – Zapytał spuszczając głowę.
- Mhmm.. Zastanówmy się.. A jak ty byś się miał, jakby twój
brat niszczył Ci całe życie ?
- Rozumiem Cię, ale on naprawdę chce dobrze.. Ja Cię
przepraszam, nie chciałem, żeby tak wyszło.
- Tak on zawsze chce dobrze, ale nigdy mu nie wychodzi –
poklepałam łóżko aby usiadł obok mnie – ja wiem że to nie była twoja winna, ty
taki nie jesteś – uśmiechnęłam się
- To jaki jestem – zrobił cwaniacką minę.
- Porozmawiamy na ten temat innym razem – dźgnęłam go w bok.
- no ok., nie mogę się doczekać. – poruszył brwiami
- Liam ?
- Tak ??
- Jak ty się w ogóle trzymasz ? – wiedział co mam na myśli.
- Pytasz o Dan ? – pokiwałam głową – w porządku, tak mi się
wydaje. Mamy kontakt ze soba, ale jako przyjaciele. Wydaje mi się że to
wszystko nie było prawdziwe, że to wygasło. Wiesz o co mi chodzi ??
- Szkoda że mi tak nie wygasa wszystko – myślałam
- Tak, tak wiem. Cieszę się – uśmiechnęłam się ciepło.
Tak intuicyjnie przytuliłam się do niego, nie wiem czemu ale
miałam taką potrzebę. Odwzajemnił uścisk.
- Ja już pójdę – pocałował mnie w policzek – trzymaj się,
dobranoc mała - i zniknął za drzwiami.
- Dobranoc – szepnęłam, ale już mnie nie usłyszał.
Naprawdę to fajny i wyrozumiały chłopak. Nie znałam go od
tej strony.
Wzięłam szybko prysznic i się położyłam. Chciałam szybko
zasnąć i zapomnieć o tym kolejnym strasznym wieczorze.
~ Lexie ~
- Odbierz no.. – myślałam – Co się z Tobą do cholery
dzieje..
Dzwoniłam do Vicky już chyba 50 razy, ale nie odbiera. A to
było dziwne, zawsze odbierała.
Denerwowałam się, więc postanowiłam zadzwonić do jej domu.
- Halo ? – usłyszałam głos Harrego.
- Ooo! Witam Cię kochanie. Wiesz może co się dzieje z Vicky
?
- No chyba śpi, ale raczej się z nią dzisiaj nie zobaczysz.
- Hahah oj śmieszny jesteś słodziaku. Zaraz u was będę.
- Możesz w końcu przestać z tym – oj loczek się zdenerwował
- Co mówiłeś skarbie ? A że musisz już kończyć ? no okej to
pa – lubiłam się z nim droczyć, kochałam go denerwować.
Harry się zmienił. Chciałabym żeby był taki jak kiedyś,
brakuje mi go takiego. Brakuje mi takiego przyjaciela jakiego kiedyś miałam. Tak,
jasne mam chłopaka, ale Hazza zawsze był
bliski memu sercu! Albo nawet czemu nie mógłby być takim kumplem jak Niall czy
Zayn ? nie wiem, naprawdę nie wiem.
Nienawidzę Louisa, nie mam pojęcia czemu, ale czuje w środku
taka nienawiść jak go widzę.
A wgl czemu on powiedział że nie zobaczę się z Vicky. Załamała
się ? Ale czym ? Ta awantura ? Przecież to był fajny widok, zobaczyć poobijaną
gębę Tomlinsona. Aż się w środku nadal śmieje, jak sobie to przypominam. Musze sprawdzić co jest grane. Ubrałam się w
to : http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/133315676/1685.html
<tylko bez plecaka> . Mamy naprawdę świetną Pogodę dzisiaj. Szybko po
pomalowaniu się wyszłam z domu.
~ Harry ~
Była 10 rano, a Vicky jeszcze spała. Siedziałem na jej łóżku
i patrzyłem na nią jak słodko wygląda. Przypomniały mi się czasy jak byliśmy
mali. Wbrew pozorom jako rodzeństwo byliśmy nierozłączni, a teraz ?? Jest na
mnie zła, że robie karierę. Wiem, ma do mnie żal ze już nie jest tak jak
kiedyś. I myśli że robię wszystko, aby uprzykrzyć jej życie. Ale się myli, ja
chcę dla niej jak najlepiej. Więc czekałem aż się obudzi, bo musiałem ją o
czymś powiadomić. Wiedziałem że mnie znienawidzi za to co zaplanowałem. Dlatego
nie chciałem żeby się obudziła. Ale na moje nieszczęście otworzyła oczy.
- Hej mała – powitałem ją uśmiechem
- Czego chcesz ? – zapytała zimnym tonem
- Musze Ci coś powiedzieć.
- Nie mam zamiaru Cię słuchać. Wgl mnie to nie obchodzi.
Wyjdź stąd.
- Uspokój się. Możesz mnie wysłuchać ?
- Nie, nie mogę – odwróciła się do mnie tyłem i okryła się
cała kołdrą
- Ale będziesz musiała. – nie wiedziałem jak mam to
powiedzieć – Pakuj się, jedziemy do Londynu, postanowiliśmy z mamą że tak
będzie lepiej.
- Że co słucham – szybko wstała i patrzyła na mnie z
nie dowierzaniem – Ty chyba sam nie wierzysz w to co mówisz. Jestem pełnoletnia
!! – wymachiwała rękoma - Nie będziecie
mi mówić co mam robić !! A na pewno ty nie będziesz !! I skończ już z tym
udawaniem kochanego braciszka, naprawdę mam tego dość ! Nienawidzę Cię
rozumiesz Nienawidzę ! wyjdź stąd. – wskazała na drzwi. Po tych słowach, czułem
jakby wbiła mi nóż w serce, moja siostra, kochana siostra za którą oddałbym
wszystko.
- Ale musisz – spuściłem wzrok, nie mogłem na nią spojrzeć.
- Ja nic nie muszę ! Nie ruszam się stąd. Ale ty owszem,
wychodzisz już stad. Żegnam! – otworzyła mi drzwi – Od samego rana musisz mi
psuć humor. Aa i tesknić nie będę – dodała.
Czułem się strasznie, jeszcze od nikogo nie usłyszałem
takich rzeczy do mojej osoby. Wiem że się buntuje, ale to postanowione jedzie
ze mną i już. Schodząc po schodach widziałem że mama czeka na wieść jak mi
poszło.
- No i jak kochanie ? – zapytała, wiedziałem że się
denerwuje
- Strasznie mamo, to była najgorsza rozmowa w moim życiu.
- Wiem, ciężko jej jest teraz. Taki okres, ale przejdzie
jej.
- Chyba ty będziesz musiała z nią porozmawiać
- Dobrze synku porozmawiam – przytuliła mnie.
W tym czasie weszła Lex. Wchodzi do nas bez pukania,
traktujemy ją jak członka rodziny.
- Co się dzieje ? gdzie jest Vicky ? – wparowała jakby był
koniec świata
- Na górze kochanie, coś się stało ? – spytała mama
- Nie proszę pani nic, pójdę do niej. A przy okazji dzień
dobry Pani Styles i witam Cie kochanie – uśmiechnęła się szyderczo i
pośpieszyła do pokoju Vicky.
Mama spojrzała na mnie z uśmiechem, a ja wzruszyłem
ramionami i poszedłem do kuchni. Za 2
godziny mieli tu się zjawić chłopaki i mieliśmy jechać do Londynu. Ale wydaje
mi się że to dłużej potrwa.
~ Vicky ~
No co on sobie mysli ? Że kim on niby jest ? Byłam cała
roztrzęsiona ze złości najchętniej rzucałabym czymś, aby się wyżyć. Siedziałam
na łóżku myśląc co teraz będzie. Gdy weszła Lex. Wyjaśniłam jej co się stało.
Była po mojej stronie. Ale wpadłam na pomysł.
- Słuchaj – skoczyłam na łóżko
- hmm ?
- Mam pomysł.
- No może do rzeczy.
- Pojedziemy tam z nimi. Zabawimy się, jedziemy robić im na
złość i teraz my będziemy uprzykrzały im życie. To tylko na jakieś 3 tygodnie,
bo oni w trasę wyjeżdżają. To mój plan życia. Haha co ty na to ? No zgódź się !
- JAK TO MY ??! – myślałam ze oczy jej wyskoczą
- No ja wiem, o co Ci chodzi. Ale proszę Cię zrób to dla
mnie.
- Ale ja tu mam Ricciego, no wszystko.
-Ale to tylko 3 tygodnie, będziemy tu przyjeżdżały on będzie
przyjeżdżał do nas. Oj daj spokój przecież nie jedziesz na koniec świata. Zrób
to dla mnie. – prosiłam – Proszę, Proszę, Proszę – zrobiłam słodkie oczka
- Okej, ale to dla tego że też chce się zemścić, porozmawiam
z Riccim i będzie dobrze.
Cieszyłam się naprawdę tego chciałam. Miałam tylko jeden
cel, robiąc ciągle Larremu na złość. Oj to będzie fajna przygoda. Ricci nie
miał nic przeciwko, rozumiał nas. Lex pojechała do domu się spakować, ja zrobiłam
to samo. Gdy zeszłam na dół ubrana w to : http://www.photoblog.pl/hammeringcherry/126087036/1660.html
cała w Skowronach z walizką, przepraszam z paroma walizkami. Patrzyli n mnie z
nie dowierzaniem.
- No co ? Pojadę ! Ale jest jeden warunek !
- Jaki – Harry z mamą powiedzieli naraz
- Lexie jedzie z nami.
- O Jezu to będzie koszmar – wymamrotał Harry
- Synku nie będzie tak źle. – powiedziała mama. Zawsze
miałam wrażenie że miała taki ciepły głos. Swoja droga wiecie że ona nigdy na
nas nie podniosła głosu. Jest strasznie wyrozumiała za to ją kocham.
- No nie mam wyjścia chyba – spojrzał na mame a potem na
mnie.
- No przykro mi. Nie masz – uśmiechnęłam się szyderczo –
poczekamy na Lex i jedziemy.
- Ok. Jeszcze chłopaki
- A no taa. Ale ja i Lex jedziemy samochodem z Zaynem lub
Niallem albo Liamem. Na pewno nie z Tobą ani nie z twoim przyjacielem od siedmiu
boleści Louisem !
- Kochanie nie bądź nie miła – rozkazała mama
- Ja ? ja jestem bardzo miła i szczera. A mówiłam szczerze, nienawidzę
ich obydwu. – ruszyłam przed siebie słyszałam jak cos do mnie wołają, ale nie
zwracałam na to uwagi. Ale musiałam się wrócić.
- Bym zapomniała. Pa mamo – pocałowałam ja i przytuliłam –
pamiętaj że Cię kocham.
- Ja Ciebie też kocham słońce.
Odeszłam nie patrząc Nawe na Hazze. Też się chyba żegnał.
Ledwo co podeszłam do samochodu a przyjechała Lex z paczką. No przecież trzeba
się pożegnać. Pożegnaliśmy się. O dziwo Gaz pocałował mnie w usta i powiedział,
że będzie tęsknić. To było bardzo miłe, serio. Ale wiem jaki on jest więc
zbytnio się tym tak nie jarałam. Chłopaki odjechali, ale przyjechało One
Direction. Wsiedliśmy o samochodu z Lex Niallem, Zaynem i Liamem. A Larry pojechali sami.
Zaczynała się nasza przygoda, moja i Lexie. Auto ruszyło.
______________________________________________________________
No i co myślicie ? Bardzo proszę o komentarz, nie wiem czy wam się blog podoba czy może trzeba coś zmienić. ŚMIAŁO PISZCIE ;)
Jejku super ... :D a ten wątek z Larry może być interesujący :D
OdpowiedzUsuńNext nesxt plisss Cudoo*.* kiedy następny??:Xx
OdpowiedzUsuńUwilbiam<3<3<3
OdpowiedzUsuńCieszę się że wam się podoba ;) Znaczy to kwestia przepisania, bo mam juz w zapasie 3 rozdziały ^^ Więc jak tylko znajde chwilkę to dodaam ;D ♥
OdpowiedzUsuń