Tak jak myślałam Lexie zabrała mnie do Ricciego i reszty naszej "paczki".
Ricci jest bardzo gościnny i od razu gdy weszłyśmy do domu wręczył nam wręczył nam po butelce piwa.
Siedziałyśmy u niego do 23, a potem pojechałyśmy na stacje benzynową kupić sobie jeszcze po piwie.
- Lexie weźmy to ! - wskazałam na najlepsze piwo jakie znalazłam
- Ok, wezmę jeszcze coś do jedzenia - usłyszałam ją z końca sklepu
Miałyśmy niezłą bk z kolesia przy kasie. Wyglądał jak gargamel z tej bajki o smerfach. Lexie chciała zrobić sobie z nim zdjęcie ale uciekł
- Mogę spać u Ciebie ? - Zapytałam Lexie po wyjściu
- Jasne - nawet się nie zastanawiała
Pojechałyśmy do niej i tam wypiłyśmy to co kupiłyśmy, i jeszcze coś z jej barku. Zawsze się kończy
spanie u Lex. Jej mama pracuje w nocy, a tata nie żyje, więc nikt nam nie przeszkadza. Napisałam mamie że śpię u Lexie i rozlałam do kieliszków kolejną kolejkę.
- Za przyjaźń - krzyknęła Lexie
- Ale tylko tą prawdziwą - dodałam
Dalej niestety nic nie pamiętam.
-- Lexie --
Moja głowa ! Chyba.. Chyba umieram. Podniosłam się z łóżka z wielkim bólem, Vicky jeszcze spała.
Znalazłam w łazience jakieś tabletki przeciw bólowe i poszłam się ogarnać. Poszło szybko, bo założyłam dresy i zrobiłam koka. Na takim kacu nie byłam od dawna.
- Pić ! Lex ! Pić ! - usłyszałam darcie się Vicky. Z kuchni wzięłam jej butelkę wody.
- Masz ! - rzuciłam w nią gdy weszłam do pokoju
- Niech Ci Bóg wynagrodzi !
Zrobiłyśmy śniadanie, którego prawie nie tknęłyśmy, przez brak apetytu.
- Idź się ogarnąć a ja posprzątam - nakazałam Vicky, a ona posłuchała
-- Vicky --
- Wyłącz to radio - prosiłam Lex w drodze do mojego domu
- Haha dobrze - nareszcie wyłączyła
- Wejdziesz ? - zapytałam wysiadając z jej auta pod domem
Ona tylko pokiwała głową na tak.
- Jestem ! - wydarłam się otwierając drzwi. Usłyszałam głosy z salonu, więc pociągnęłam Lexie w jego stronę
- Zayn ! - rzuciłam sie na chłopaka
- Hej - odwzajemnił uścisk
- O Niall ! Liam ! - przywitałam sie i zobaczyłam mojego brata rozkładającego rece do mnie na przywitać i jego spulasa Louisa.
- Aa bym zapomniała, cześć - powiedziałam oschle do nich, nie zbliżając się i od razu spojrzałam na Lexie, która wysyłała mi pytające spojrzenia.
- O Vicky słońce już jesteś ! Harry przyjechał z przyjaciółmi - chciałam coś powiedzieć, ale usłyszałam szyderczy śmiech Lex
- O jak miło ! - podeszła do Harrego - Kochany braciszek z Ciebie Hazzuś - pogłaskała go po loczkach, po czym wyszła żegnając się ze mną.
- Gdzie byłaś ? - Spytał Hazza.
- Bez jaj on nie jest moim ojcem - pomyślałam
- U Lexie. Mama wie, ty nie musisz - odpowiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Już 15.32, więc otworzyłam laptopa i weszłam na tt. Napisałam jednego tweeta ' Zjawiasz się tam gdzie nie jesteś potrzebny'
Przypomniałam sobie że Ricci zaprosił mnie wczoraj na swoje urodziny, które odbywają się dziś.
Na zegarku widniała już 18.20 więc zaczęłam się szykować. Wykąpałam się, zrobiła make-up i włosy. Napisałam do Lex, aby przywiozła mi jakąś ładną sukienkę. Malowałam paznokcie kiedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko zeszłam na dół po sukienke od Lexie. Ah mała czarna, ona wie co lubię.
-- Lexie --
Zabrała co chciała i poszła.
- Dobry wieczór Pani - Przywitałam się z mamą Vicky i Harrego
- Witaj Lexie - uśmiechnęła się ciepło
- Chodź do salonu - wskazała mi drogę a ja nią podążyłam. gdy weszłam do salonu Zayn otworzył buzie.
- Co ? - zapytałam
- Nic, fajnie wygladasz - No tak, miałam na sobie to i mocny make-up
- Aa dzięki - uśmiechnęłam się - Ricci ma urodziny. Idziesz ?
- Jasne, daj mi chwile - uśmiechnął się i pobiegł się szykować
- Niall a może ty też idziesz ? - spojrzałam na blondyna. Pokiwał twierdząco głową i poszedł w ślady Zayna
- Czy ty zawsze musisz wyciągać ich na imprezy ? - spiorunował mnie wzrokiem Louis
- Tak Louisie Tomlinsonie, owszem muszę. - wysłałam mu buziaka w powietrzu i akurat zeszła Vicky
- Okee idziemy ! - krzyknęła radośnie
- No tak, tak Zayn i Niall też idą
- O fajnie - po chwili chłopcy zeszli na dół i ruszyliśmy do wyjścia
- Gdzie ?! - Harry stanął nam na drodze
- No jak to gdzie ? głuchy byłeś ? Na imprezkę - krzyknął Niall
- Nie Vick ty nie idziesz
- Co ? - Wybuchła śmiechem - nie będziesz mi mówił co mogę a co nie !
- Będę ! Nie idziesz ! - Twardo trzymał się swojego zdania
- MAMO ??! - wydarła się błagalnie
- Przykro mi kochanie, ale on ma racje - Pani Styles zgodziła się z synem
- Na wasze nieszczęście mam 19 lat ! - krzyknęła, popchnęła Hazze i wyszliśmy.
-- Vicky --
- Zayn polej - słuszałam cały czas Ricciego.
Impreza super ! Mnóstwo chłopaków, tańczę, piję.. Mam gdzieś co mówią inni. KOCHAM IMPREZY.
Impreza była udana gdyby nie ten krzyk, który przerwał wszystko pod koniec. Złość naszych chłopaków. No i ta bójka... Chłopak dostał od nich nieźle a oczywiście kto to był...
__________________________________________________________________
No i mamy pierwszy rozdział ! Ale się cieszę, a wy jak ?? Podoba się ? Może jakieś komentarze ?? Byłabym wdzięczna ;))
Pisz następny szybciutko O.O
OdpowiedzUsuńmogłabyś pisać mi na tt o nowym rozdziale ??
Mój tt @Caroline_17_1D
* co do mojego bloga All you need in love rozdział pojawi się w tym tygodniu :D
Oo miło miło ;) Okeej nie ma sprawy ;)
OdpowiedzUsuń