CZYTASZ = KOMENTUJESZ
~Vicky~
Przekręciłam się na bok budząc się przy tym i poczułam, że nie jestem sama! Chłopak leżał do mnie tyłem i nie mogłam nawet zobaczyć kto to taki..chciałam się podnieść, ale spostrzegłam, że jestem naga!! CO???
-Dzień Dobry - dla kogo dobry dla tego dobry! Obok mnie leżał Liam, co było chyba gorsze od mojego pierwszego odkrycia. Skupiłam myśli i już po chwili wszystko pamiętałam. Powinnam być zła? Sama nie wiem, raczej była zadowolona! Liam szybko przytulił mnie, widząc mój grymas. Komplementował mnie, co nie powiem było miłe. Poczułam się bezpieczna w jego towarzystwie. Nie wiem czy to znaczy, że jesteśmy razem? Chyba nie! W drodze do domu było zabawnie, śmieliśmy się i dużo gadaliśmy. Postanowiłam, że zacznę temat dzisiejszej nocy..
-Liam?- westchnęłam -No wiesz ...co wgl wydarzyło się między nami? Ja nie che..- nie dał mi dokończyć.
-Rozumiem. - złapał mnie za rękę. Chciałam zaprzeczyć, wytłumaczyć.
-Ja nie wiem sama co czuje ..jeszcze wczoraj myślałam, że kocham Gaza, a teraz już nic nie wiem. Jedyne co wiem, to że mi się strasznie podobasz. I możliwe, że coś do ciebie czuje..Rozumiesz??
-Ty mi również i rozumiem - odezwał sie z zawiedzioną miną.
-Przepraszam - szepnęłam i odwróciłam głowę w stronę okna. Reszta podróży minęła w ciszy.
~Lexie~
Boje sie, że znów zakochałam się w Harrym! Myśle tylko o nim, nie mogę zapomnieć przecież, że mam chłopak! Całą noc myślała, ale nic to nie dało. Rano wstałam i spędziłam godzinę w łóżku nadal nad tym myśląc. Zeszłam na dół po 11 do kuchni, gdzie siedział Nialler i Lou jedzący śniadanie.
-Może byś sie przebrała! - warknął Louis. Fakt zapomniałam się trochę i zeszłam w obcisłej koszulce i krótkich spodenkach.
-A co? Już masz namiocik w gaciach ? - spojrzałam na niego, a Niall wybuchnął głośnym śmiechem.
-Chciałabyś..- zaczerwienił się mój wróg nr.1
-Yhym! Ty byś chciał teraz wstać, ale nie możesz- zakryłam usta i udałam zdziwioną.
-Stary ona dobra jest! - Horan przybił mi piątkę. Ruszyłam na górę, oczywiście komentując zachowanie Lou. Za czym wyszła Hazza wszedł do pomieszczenia pytając co się stało!
-Żebyś słyszał ją pare minut temu - odezwał się blondas nadal śmiejąc. Ja nie słuchając ich dalszej rozmowy ruszyłam do pokoju. Idą po schodach zauważyła, że do domu wchodzą juz Li i V.
- OOOOO! jesteście! Jak było - zatrzymałam się i przywitałam. Przyjaciółka tylko coś burczała pod nosem. Liam podobnie.. Razem z dziewczyną ruszyłam do naszego pokoju. Vicky opowiedziałam mi wszystko, mówiąc też o swoich obawach. Nie zdziwiłam się, że coś między nimi jest. Jak dla mnie pasują do siebie! Nie chciałam jej zamartwiać moim problemami związanym z jej bratem. Zawiodłabym ją...
~Vicky~
-To co realizujemy nasz plan? Lecimy na ostry melanż! Nie mówiąc nic nikomu!!- krzyczałam z łazienki do Lex.
-hmm nie mam ochoty - mruczała.
-żartujesz??- patrzyłam na nią jak na debilkę..Ta tylko pokiwała głową. - Jak to możliwe, że ty nie chcesz iść na impreze?
-Okeej! idźmy..tylko- przerwałam. Kiwnęłam, żeby mówiła dalej - powiedzmy Harremu
-hahahahhahhah to ci się udało! - chichotałam, ale ona nadal była poważna! - Co się z tobą dziej??
-Nie wiem..- szepnęła. Łza spłynęła jej po policzku.
-Nie, Lex..kochanie..nie mów mi tylko, że ty znów - dziewczyna przeklęła na moje słowa - O boże..
-Nie chce tego! - wiedziałam, że te uczucia do Harrego wrócą! To była jej pierwsza miłość, a tego się nie zapomina... Miałyśmy mu dogryzać teraz to nie ma sensu! Nie jestem na nią zła, bardziej na siebie! Mogłam to przewidzieć. Byli dla siebie najważniejsi, kiedyś..to z nim Lex pierwszy raz współżyła, byli idealni. On to spieprzył i wyjechał! Ciekawe co on czuje?? Myślałam, że ona kocha Ricciego, a tu dupa! Chciała tylko zapomnieć o moim bracie.. ;c Leżałam w łóżku i sobie myślałam! O wszystkim..o mnie i Liamie i wszystkim dookoła. Lexie leżała w łóżku i chyba usypiała.
-Śpisz?- odezwałam się.
-Nie, myśle - cicho odpowiedziała.
-Ja też! I wiesz co?- spojrzała na mnie. - Może pora zapomnieć, nie tak do końca!
-Tak myśle, że to dobry pomysł - uśmiechnęła się! Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam na dół Teraz, albo nigdy! Pewnie zeszłą na dół i przywitałam się ze wszystkimi.
-Harry! Pogadamy? - spojrzałam nie pewnie. Poszliśmy do kuchni i usiedliśmy przy stole. - Słuchaj! Myślałam dużo i doszłam do wniosku..- nagle zadzwonił telefon chłopaka.
-Przepraszam..- szybko rozłączył połączenie, lecz ten zadzwonił jeszcze raz! - To Paul! Musze odebrać.- jęknął i wyszedł.
-Jasne.. Praca najważniejsze
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
PRZEPRASZAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
BARDZO KRÓTKI ALE NIC NIE PORADZĘ ;C