CZYTASZ! = KOMENTUJESZ!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
~NIALL~
Była już 10.00 jak wstałem, strasznie zgłodniałem jak to ja z rana i miałem nadzieje, żę ktoś wstał już i zrobił śniadanie. Na piętrze jak i na dole była zupełna cisza, czyli reszta śpi,a biedny Niallerek musi sobie zrobić coś do jedzenia sam!
-O! Co robisz?- Hazza przekroczył próg kuchni z torbą treningową , kiedy kończyłem robienie kanapek.
-Śniadanie!- wesoło się uśmiechnąłem! -Ale się nie podzielę!- wystawiłem mu język.
-O jedzenie!- Lex usiadła przy stole.
-Zostaw!- zabrałem jej kanapkę z ręki, którą już zdążyła wziąść.
-Szykuj się Lexie idziemy na miasto coś zjeść!- Harry szturchnął blondynkę- Lou i Zayn są na basenie, nich Horan sobie siedzi sam jak nie chce się dzielić!- wesoło się zaśmiał- miałem iść na siłownie, ale zapraszam na miasto- Lex się zgodziła i poszli sie ogarnąć. Pf! Ja tam mam swoje pyszne kanapeczki. Napisałem do Josha, żeby wpad do nas jakoś po 12.00 to pogramy w jakieś gierki. Przechodziłem z kuchni do salonu, kiedy Loczek z blondynką schodzą z góry.
-Myslałem, że już was nie ma dawno - zamyśliłem się. Na co Lexie burknęła, że musiała sie ogarnąć i nie jej wina, że tyle to trwa. Trochę zabawne ''ogarniała'' sie po nad godzinę -.- i podobno tylko ogarniała. HA! mi starcza 10 min. No ale co ja się będe nimi zajmował hahah wole ogladać TV.
~LEXIE~
-Hmm..ja po proszę wodę z cytryną i naleśniki! - uśmiechnęłam się wesoło do kelnerki.
-A ja kanapkę z kurczakiem z grilla i butelkę piwa. - niska szatynka zanotowała nasze zamówienie i odeszła w stronę kuchni.
-Czyli ja prowadzę samochód jak będziemy wracać- zaśmiałam się na myśl, że go trochę wkurzę. Hazza nigdy nie lubił jak prowadziłam jego auto, a teraz nie ma wyjścia! Po chwili kelnerka wróciła z naszym zamówieniem, Nawet fajnie nam się rozmawiało i złość na Harrego mi trochę przeszła. No, ale tylko trochę! -Nic się nie zmieniłeś..- mruknęłam cicho, lecz tak żeby słyszał - weż nr. jak przyniesie rachunek!
-Co?? od kogo? - oderwał wzrok od dziewczyna, która nas obsługiwała i zdezorientowany spojrzał na mnie.
-Oj! Przecież widzę jak na nią zerkasz- uśmiechnęłam się.
-Wcale nie!- szybko zaprzeczył- patrze na nią, bo ma na sobie bluzkę z napisem naszego zespołu- wskazał lekko głową w jej stronę.- a nie zwróciła na mnie większej uwagi. - dziwił się!
-Jasne! - nie wierzyłam - jak fanka mogłaby nie zacząć drzeć ryja na widok boga sexu, za którego się masz! - wyśmiałam go!
-O to wasz rachunek- Styles nie zdążył mi odburknąć, ponieważ brunetka podeszła do nas.
-Przepraszam, Rene - spojrzałam na jej plakietkę. Postanowiłam Harremu zrobić psikusa - Podobasz się mojemu towarzyszowi - wskazałam na Harrego, który wybałuszył oczy.
-Oj nie! - odezwał się - moja dziewczyna lubi żartować! Nie długo planujemy ślub, a ona mnie sprawdza na każdym kroku!- wymyślił. Dziewczyna speszona odeszła, a my wybuchliśmy śmiechem.
-Ej! Z tego co wiem, to nie wychodzę za mąż - nie mogłam opanować śmiechu.
-Mogłaś mnie nie wrabiać! - pstryknął mnie w nos. Zapłacił i ruszyliśmy do auta.- Wiesz!? Ona nie byłą w moim typie - skomentował, kiedy jej machałam wsiadając do samochodu.
-Może za piękna nie byłą, ale urocza! -już chciał mi coś odpowiedzieć, ale dostał sms'a. Chwile później oznajmił, że Zayn zaprosił do nas Perrie o 17.00. Czyli trzeba ogarnąć w domu hahah dobrze, że dopiero 14.38.
-Jasne! - nie wierzyłam - jak fanka mogłaby nie zacząć drzeć ryja na widok boga sexu, za którego się masz! - wyśmiałam go!
-O to wasz rachunek- Styles nie zdążył mi odburknąć, ponieważ brunetka podeszła do nas.
-Przepraszam, Rene - spojrzałam na jej plakietkę. Postanowiłam Harremu zrobić psikusa - Podobasz się mojemu towarzyszowi - wskazałam na Harrego, który wybałuszył oczy.
-Oj nie! - odezwał się - moja dziewczyna lubi żartować! Nie długo planujemy ślub, a ona mnie sprawdza na każdym kroku!- wymyślił. Dziewczyna speszona odeszła, a my wybuchliśmy śmiechem.
-Ej! Z tego co wiem, to nie wychodzę za mąż - nie mogłam opanować śmiechu.
-Mogłaś mnie nie wrabiać! - pstryknął mnie w nos. Zapłacił i ruszyliśmy do auta.- Wiesz!? Ona nie byłą w moim typie - skomentował, kiedy jej machałam wsiadając do samochodu.
-Może za piękna nie byłą, ale urocza! -już chciał mi coś odpowiedzieć, ale dostał sms'a. Chwile później oznajmił, że Zayn zaprosił do nas Perrie o 17.00. Czyli trzeba ogarnąć w domu hahah dobrze, że dopiero 14.38.
~LIAM~
Zadzwoniłem do Nialla zapytać co u nich. Kiedy skończyłem, V już nie spała.
-Co u nich?? - zapytała. Musiała słyszeć, że rozmawiam przez telefon.
-Wszystko ok! - uśmiechnąłem się wesoło- Nialler mówi, że wszyscy gdzieś powychodzili i został
sam.
-To dobrze - zaczęła się przeciągać - długo spałam??
-Trochę - zaśmiałem się - już jesteśmy na miejscu- zakomunikowałem.
-Już?? - zdziwiła się! Przytaknąłem i wysiadłem z auta. Mama wyszła po nas przed dom. Otworzyłem Vicky drzwi i ruszyłem w stronę rodzicielki .
-Heej! - przytuliłem ją - gdzie wszyscy??
-Szykują sie - rzuciła wesoło na odczepnego i uśmiechnęła się do V - Witam! Miło cie poznać kochana!
-Mi panią też ! - dziewczyna obdarzyła mamę szczerym uśmiechem. Mama szybko zaprosiła nas do domu. Po wejściu przywitali nas dziadkowie. później tata i siostry, kuzyni itp. Tata pomógł mi zanieść torby do mojego pokoju, w którym będziemy spali z Vicky. Ogarnęliśmy się i zaproponowałem dziewczynie wypad na spacer, chciałem jej pokazać okolice! Pokazałem jej moje ulubione miejsca, gdzie bywałem jako Liam Payne zwykły chłopak.
-Śliczne miasto! - Paulina zachwycała się, kiedy wracaliśmy do domu. Dopiero teraz zwróciłem uwagę, że nasze dłonie były splecione.
-Ciche i piękne - westchnąłem. Po powrocie zaczęliśmy się szykować. Ceremonia zaczyna się równo o 19.
-Co u nich?? - zapytała. Musiała słyszeć, że rozmawiam przez telefon.
-Wszystko ok! - uśmiechnąłem się wesoło- Nialler mówi, że wszyscy gdzieś powychodzili i został
sam.
-To dobrze - zaczęła się przeciągać - długo spałam??
-Trochę - zaśmiałem się - już jesteśmy na miejscu- zakomunikowałem.
-Już?? - zdziwiła się! Przytaknąłem i wysiadłem z auta. Mama wyszła po nas przed dom. Otworzyłem Vicky drzwi i ruszyłem w stronę rodzicielki .
-Heej! - przytuliłem ją - gdzie wszyscy??
-Szykują sie - rzuciła wesoło na odczepnego i uśmiechnęła się do V - Witam! Miło cie poznać kochana!
-Mi panią też ! - dziewczyna obdarzyła mamę szczerym uśmiechem. Mama szybko zaprosiła nas do domu. Po wejściu przywitali nas dziadkowie. później tata i siostry, kuzyni itp. Tata pomógł mi zanieść torby do mojego pokoju, w którym będziemy spali z Vicky. Ogarnęliśmy się i zaproponowałem dziewczynie wypad na spacer, chciałem jej pokazać okolice! Pokazałem jej moje ulubione miejsca, gdzie bywałem jako Liam Payne zwykły chłopak.
-Śliczne miasto! - Paulina zachwycała się, kiedy wracaliśmy do domu. Dopiero teraz zwróciłem uwagę, że nasze dłonie były splecione.
-Ciche i piękne - westchnąłem. Po powrocie zaczęliśmy się szykować. Ceremonia zaczyna się równo o 19.
~HARRY~
-O nie! - Lex nie dawała za wygraną. I tak była przegłosowana! Więc Lou wystawił jej język i zaczął się donośnie śmiać! Tylko ona i Perrie nie chciały oglądać horroru.
-Oglądamy horror i koniec! -Malik miał dość tego bzdurnego kłócenia sie.
-AHA! - Perrie wstała z fotela gdzie siedziała razem z chłopakiem i usiadła obok mnie!
-UUUUU! Malika twoja laska jest na ciebie zła - zadrwiłem!
-Chodzi! - Lexie pociągnęła dziewczynę za sobą do kuchni. Pod koniec filmu poszedłem do dziewczyn zobaczyć co robią.
-Gdzie Lex? - usiadłem obok Perrie. Dziewczyna szybko odpowiedziała, że rozmawia przez telefon na tarasie. Postanowiłem poczekać.
-Harry? - blondynka zwróciła się do mnie.
-Tak? - spojrzałem na nią.
-Podaj wino! - zachichotała wesoło. Podałem jej butelkę i dopiero zauważyłem, że na stole stoją już 2 puste. Poszedłem po Lex, bo robiło się już ciemno i usłyszałem kawałek jej rozmowy.
***
-Też cię kocham! - od razu można się domyślić, że gadała z Ricckim. - tak bardzo - śmiałą się. A mnie coś ukuło w sercu.- O Harry! - rozłączyła się i zwróciła się do mnie.
-No ja ! - uśmiechnąłem się nerwowo. Nie wiedziałem co powiedzieć! - mogę sie dołączyć do ciebie i Perrie??
-Oczywiście- zaśmiała sie i pociągnęła mnie do domu. -chodź, bo zimno! Nie będziemy tak stali.
~VICKY~
Liam ma cudowną rodzinę! Przyjęli mnie z otwartymi rękami. Ciągle tańczyłam z jakimiś jego kuzynami, wujkami itp. lub siedziałam przy stole i piłam z jego ciotkami. Już końcówka wesela, a ja nie tańczyłam z Liamem ani razu. Wszyscy zaczęli opuszczać sale. W końcu nic dziwnego już 4 w nocy.
-Gdzie uciekasz? - usłyszałam znany mi głos za plecami. Tak jak myślałam to Liam tam stał!
-Spać - oznajmiłam.
-O nie! - stanął przede mną i złapał mnie za dłoń. - Wiem, jesteśmy pijani! Ale należy mi się ten taniec.- Byliśmy sami na sali, chłopak puścił cicho muzykę i objął mnie w talii, zaczeliśmy się kołysać.
-To szybka piosenka. - szeptałam mu do ucha.
- Wiem - oznajmił nie wzruszony. Czułam jego ciepło i cudowne perfumy. Robiło mi sie coraz bardziej gorąco, aż nie wytrzymałam. Spojrzałam mu głęboko w oczy.
-Pocałuj mnie! - spojrzał na mnie zdziwiony.- oj no pocałuj - wpił się zachłannie w moje usta! Całowaliśmy się tak nachalnie, że osoba z boku mogłaby pomyśleć, że jesteśmy chorzy. Czułam motylki w brzuchu. Liam uniósł mnie za uda do góry i wręcz rzucił na stół.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
PRZEPRASZAM, ŻĘ TO TRWAŁO TAK DŁUGO ;c PROSZE O KOMENTARZE! 5 KOM. I BEDZIE NOWY ;DD