poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 10

    CZYTASZ=KOMENTUJESZ
<BARDZO PROSIMY O KOMENTARZE, BEZ NICH JEST NA SERIO TRUDNO ;C> 


~NIALL~
-V!!!!!!!!- zacząłem wołać - moja kochana, cudowna V.
-Co chcesz?- dziewczyna pojawiła się w progu salonu.
-Wiesz jak bardzo cię uwielbiam? Nie umiem tego opisać!- zrobiłem słodkie oczka i uśmiechałem się do dziewczyny.
-Dobra Horan wyluzuj! Zrobię ci coś do jedzenie - przewróciła oczami i ruszyła do kuchni.
-Czytasz mi w myślach! wspaniała istoto. - chłopcy jak na zawołanie wybuchli śmiechem. Po chwili usłyszałem naszą kuchareczkę, która potrzebowała pomocy Lex. Ruszyłem po dziewczynę na górę i akurat spotkałem ją na korytarzu. -Chodź kochana! - złapałem ją mocno za rękę i ruszyłem do kuchni.- O to i Lex!!- wydarłem się tylko, kiedy przekroczyliśmy próg pomieszczenia. Dziewczyny zaczęły się śmiać i ruszyły przygotować posiłek. 
-Dawaj Niall gramy!- usłyszałem Zayna, więc ruszyłem do niego.
~LIAM~
Umieram z nudów!! Dziewczyny jeszcze nie skończyły gotować, Zayn i Niall grają, Tommo usnął, Hazza pisze z kimś smsy.  Nie mogłem tak siedzieć i nic nie robić, więc wstałem i ruszyłem w stronę kuchni.
-Może wam pomóc?- szczerze zapytałem z nadzieją. Jednak dostrzegłem, że wszystko jest już gotowe. - aa to ja zawołam wszystkich do stołu. Po tym jak wszyscy już zasiedliśmy do posiłku, nikt się nie odzywał i jedliśmy w zupełnej ciszy. Cały czas spoglądałem na Vicky, ale ona nawet nie spojrzała na mnie raz. Kiedy wszyscy już zjedli, Zostałem ja i ona, plus Lexie i Zayn, którzy zmywali po jedzeniu. Pociągnąłem V za rękę tak, żeby pozostała dwójka nie widziała i zamknąłem nas w łazience. Widziałem jej zaskoczenie na twarzy i to, że chciała coś powiedzieć, ale nie pozwoliłem jej na to. Od razu wpiłem się w jej usta, i starałem się być bardzo delikatny. Pocałunek trwał dłuższą chwilę, aż zabrakło nam tchu. Spojrzałem na nią i oparłem swoje czoło o jej. 
-Przepraszam- wyszeptałem - nie byłem wstanie wytrzymać. Obdarzyła mnie szczerym uśmiechem. 
-Nie ma za co.- pogłaskała mnie na policzku i wyszłam. Chwilę odczekałem i ruszyłem do salonu. Okazało się, że Harry i Zayn idą na jakąś impreze, natomiast Nialler jedzie gdzieś z znajomymi. Czyli zostaje sam z dziewczynami i Lou. 
-o to co będziemy robić?-  Lex rozejrzała się po naszych twarzach, kiedy zostaliśmy sami w salonie. Dyskusje trwały dość długo, ale stanęło na filmie. Po tym jak już się wykłóciliśmy co mamy oglądać zgodziliśmy się na ..Aż do śmierci''. Ale i to nie okazało się najlepszym wyjściem, bo V narzekał, że tam się tylko leją. No, ale pod koniec zmieniła zdanie i płakała wtulona we mnie. Kiedy Tommo szukał czegoś innego, co byśmy mogli obejrzeć  zauważyłem, że śpi. Wziąłem ją jak pannę młodą  i poniosłem do pokoju. 
-Liam- usłyszałem jej zaspany głos, kiedy już miałem wychodzić.
-hm..
-która jest godzina? - wtuliła się mocniej w poduszkę. 
-Już po 23 - nachyliłem się nad nią muskając nie czoło - spij księżniczko. Ruszyłem do siebie, szybko się wykąpałem i położyłem spać. Jeszcze powiadomiłem Lou i Lex, że Niall nie wraca dziś na noc, bo śpi u kumpla.
~LEX~
Zostałam sama w salonie, bo tak samo jak pozostali Louis poszedł spać. Postanowiłam poczekać na Hazze i Zayna. Przebrałam się już w piżamę i czekałam na nich siedzą w salonie, było już ok. 2 w nocy. W tv leciały same wiadomości lub nudne filmy. Już myślałam, ze usnę kiedy główne drzwi trzasnęły, od razu ruszyłam do przed pokoju.
-Louis! -krzyknęłam - chodź tu.-  dalej krzyczałam. Zayn się toczył się, a Harry ledwo stał podtrzymywany przez jakąś dziunie.
-Co jest?- Lou pojawił się na schodach ospały. Jednak, kiedy zobaczył chłopaków w takim stanie od razu się rozbudził. Zaczął ciągnąć Malika na górę, co wcale nie było łatwe, bo chłopak wywracał sie co krok. Harry coś bełkotał pod nosem. ale nic nie rozumiała.
-Styles, Styles, Styles ty pijaku.- zaśmiałam się.
-Lex ti mojjjjjaaa Lex - bełkotał niewyraźnie. Złapałam go za rękę i posadziłam na fotelu, któy znajdował się w przed pokoju. 
-No a tobie to już dziękujemy- uśmiechnęłam się w stronę tej laski co się przywlokła z Harrym. Dziewczyna mrucząc coś pod nosem posłusznie wyszła i bardzo dobrze, bo jak by tego nie zrobiła musiałabym pomóc jej kijem od mopa. Harry posłusznie ściągnął buty tak jak go o to poprosiłam. 
-Dobra Hazza czas do łóżka. Chodź-  próbowałam go wciągnąć na górę.
-Uuu! Przejęłaś kontrole.- śmiał się całą drogę do pokoju. Kiedy mijaliśmy łazienkę mogłam zobaczyć Zayna, który wymiotował i zdenerwowanego Louisa. Wręcz rzuciłam Harrego na łóżko, przyniosłam mu butelkę wody i już chciałam wychodzić, kiedy chłopak się odezwał.
-Niee idź, proszę- jęczał. Prosiłam go z 20 minut, żeby poszedł spać za czym to zrobił. Wróciłam do pokoju po ciuchu, bo V już spała. Od razu położyłam się spać i nawet nie wiem, kiedy usnęłam. W nocy czuła, że coś mnie otula, a raczej ktoś i szepcze ,, Tęskniłem, tak bardzo za tobą tęskniłem''. Byłam przekonana, że mi się to śni.
~HARRY~
-Kurwa Harry co ty tu robisz? - obudziły mnie krzyki Lexie. Głowa mnie bola nie miłosiernie, a ta się jeszcze drze.
-Ja..ja nie mam pojęcia. -  dopiero się zorientowałem, że jestem w pokoju dziewczyn, a dokładnie w łóżku Lex w samych bokserkach. Nie wiem nawet co tam robiłem i jak się tam znalazłem. Ostatniej nocy sporo wypiłem i urwał mi się film. Ostatnie co pamiętam to, że zapraszałem do domu Alison, a później już pustka. Ciekawe co z tą laską, poderwałem ją w klubie i podobała mi sie. Wziąłem ją do domu, bo to dobry sposób aby zapomnieć o Lex, a tym czasem budzę się w jej łóżku. Ładnie Harry! 
-Hazza, kurcze nie możesz mi się tak pakować do łóżka.- dziewczyna spojrzała na mnie spod gęstych rzęs i wstała z łóżka.
-A może chce mieć ciebie blisko siebie.- wstałem tak jak ona i złapałem ją w pasie.
-Nie Harry, przestań.-odsunęła się, kiedy chciałem ja pocałować.
-Dlaczego?- spytałem się z oburzeniem, łapiąc ja za rękę. 
-Bo mam chłopka- rzuciła.
-No, ale..- nie dała mi dokończyć.
-Nie ma żadnego, ale! -podniosła ton głosu.
-Okej, ale czasami już nie mogę wytrzymać - powiedziałem poruszając brwiami w góre i dół.
-Oj przestań- wybuchliśmy śmiechem przy czym obudziliśmy Vicky.
-Czy wy wiecie, która godzina?!Normalni ludzie jeszcze śpią, więc wypad mi z tego pokoju!- wydarła się na nas. Zakrywając  głowę poduszką.
-Dobra to ja już idę- podszedłem do Lex i znów chciałem ją pocałować.
-HARRY !- wydarła się zła.
-No już już prosze pani. - zaczęliśmy się śmiać.- Ej! a tak po za tym to nie przyszedłem wczoraj do domu z ładną dziewczyną?- zatrzymałem się przy drzwiach i szyderczo się zaśmiałem.
- O jakieś ładnej to sobie nie przypominam, ale była brzydula z sianem na głowię zamiast włosów. Więc nie wiem czy była taka ładna jak ci się wydawało.- uśmiechnęła się z wyższością.
-Wydawała się ładna- wystawiłem jej język. Byłem pewny, że laska którą przyprowadziłem była niczego sobie.
-Gdzie ty masz oczy?? - prychnęła.- Jak coś takiego może ci się podobać.
- A żeby mi takie coś inne nadal siedziało w głowie .-  westchnęłem.
-Ale masz nadal na myśli tą laskę?- spojrzała na mnie.
-Taa- odpowiedziałem szybko, a ta jakby posmutniała - mam na myśli tą laskę, która siedzi właśnie na łóżku w moim domu i jest troche smutna.- otworzyłem drzwi i zaśmiałem się pod nosem.
-Spadaj!- rzuciła we mnie poduszką .Widziałem, ze się speszyła

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 9

CZYTASZ = KOMENTUJESZ
~Vicky~
Przekręciłam się na bok budząc się przy tym i poczułam, że nie jestem sama! Chłopak leżał do mnie tyłem i nie mogłam nawet zobaczyć kto to taki..chciałam się podnieść, ale spostrzegłam, że jestem naga!! CO??? 
-Dzień Dobry - dla kogo dobry dla tego dobry! Obok mnie leżał Liam, co było chyba gorsze od mojego pierwszego odkrycia. Skupiłam myśli i już po chwili wszystko pamiętałam. Powinnam być zła? Sama nie wiem, raczej była zadowolona! Liam szybko przytulił mnie, widząc mój grymas. Komplementował mnie, co nie powiem było miłe. Poczułam się bezpieczna w jego towarzystwie. Nie wiem czy to znaczy, że jesteśmy razem? Chyba nie! W drodze do domu było zabawnie, śmieliśmy się i dużo gadaliśmy.  Postanowiłam, że zacznę temat dzisiejszej nocy..
-Liam?- westchnęłam -No wiesz ...co wgl wydarzyło się między nami? Ja nie che..- nie dał mi dokończyć.
-Rozumiem. - złapał mnie za rękę. Chciałam zaprzeczyć, wytłumaczyć.
-Ja nie wiem sama co czuje ..jeszcze wczoraj myślałam, że kocham Gaza, a teraz już nic nie wiem. Jedyne co wiem, to że mi się strasznie podobasz. I możliwe, że coś do ciebie czuje..Rozumiesz??
-Ty mi również  i rozumiem - odezwał sie z zawiedzioną miną.
-Przepraszam - szepnęłam i odwróciłam głowę w stronę okna. Reszta podróży minęła w ciszy.
~Lexie~
Boje sie, że znów zakochałam się w Harrym! Myśle tylko o nim, nie mogę zapomnieć przecież, że mam chłopak! Całą noc myślała, ale nic to nie dało. Rano wstałam i spędziłam godzinę w łóżku nadal nad tym myśląc. Zeszłam na dół po 11 do kuchni, gdzie siedział Nialler i Lou jedzący śniadanie.
-Może byś sie przebrała! - warknął Louis. Fakt zapomniałam się trochę i zeszłam w obcisłej koszulce i krótkich spodenkach.
-A co? Już masz namiocik w gaciach ? - spojrzałam na niego, a Niall wybuchnął głośnym śmiechem.
-Chciałabyś..- zaczerwienił się mój wróg nr.1
-Yhym! Ty byś chciał teraz wstać, ale nie możesz- zakryłam usta i udałam zdziwioną. 
-Stary ona dobra jest! - Horan przybił mi piątkę. Ruszyłam na górę, oczywiście komentując zachowanie Lou. Za czym wyszła Hazza wszedł do pomieszczenia pytając co się stało!
-Żebyś słyszał ją pare minut temu - odezwał się blondas nadal śmiejąc. Ja nie słuchając ich dalszej rozmowy ruszyłam do pokoju. Idą po schodach zauważyła, że do domu wchodzą juz Li i V. 
- OOOOO! jesteście! Jak było - zatrzymałam się i przywitałam. Przyjaciółka tylko coś burczała pod nosem. Liam podobnie.. Razem z dziewczyną ruszyłam do naszego pokoju. Vicky opowiedziałam mi wszystko, mówiąc też o swoich obawach. Nie zdziwiłam się, że coś między nimi jest. Jak dla mnie pasują do siebie! Nie chciałam jej zamartwiać moim problemami związanym z  jej bratem. Zawiodłabym ją...
~Vicky~
-To co realizujemy nasz plan? Lecimy na ostry melanż! Nie mówiąc nic nikomu!!- krzyczałam z łazienki  do Lex.
-hmm nie mam ochoty - mruczała.
-żartujesz??- patrzyłam na nią jak na debilkę..Ta tylko pokiwała głową. - Jak to możliwe, że ty nie chcesz iść na impreze?
-Okeej! idźmy..tylko- przerwałam. Kiwnęłam, żeby mówiła dalej - powiedzmy Harremu
-hahahahhahhah to ci się udało! - chichotałam, ale ona nadal była poważna! - Co się z tobą dziej?? 
-Nie wiem..- szepnęła. Łza spłynęła jej po policzku.
-Nie,  Lex..kochanie..nie mów mi tylko, że ty znów - dziewczyna przeklęła na moje słowa - O boże..
-Nie chce tego! - wiedziałam, że te uczucia do Harrego wrócą! To była jej pierwsza miłość, a tego się nie zapomina... Miałyśmy mu dogryzać teraz to nie ma sensu! Nie jestem na nią zła,  bardziej na siebie! Mogłam to przewidzieć. Byli dla siebie najważniejsi, kiedyś..to z nim Lex pierwszy raz współżyła, byli idealni. On to spieprzył i wyjechał! Ciekawe co on czuje?? Myślałam, że ona kocha Ricciego, a tu dupa! Chciała tylko zapomnieć o moim bracie.. ;c Leżałam w łóżku i sobie myślałam! O wszystkim..o mnie i Liamie i wszystkim dookoła. Lexie leżała w łóżku i chyba usypiała.
-Śpisz?- odezwałam się.
-Nie, myśle - cicho odpowiedziała.
-Ja też! I wiesz co?- spojrzała na mnie. - Może pora zapomnieć, nie tak do końca! 
-Tak myśle, że to dobry pomysł - uśmiechnęła się! Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam na dół Teraz, albo nigdy! Pewnie zeszłą na dół i przywitałam się ze wszystkimi.
-Harry! Pogadamy? - spojrzałam nie pewnie. Poszliśmy do kuchni i usiedliśmy przy stole. - Słuchaj! Myślałam dużo i doszłam do wniosku..- nagle zadzwonił telefon chłopaka. 
-Przepraszam..- szybko rozłączył połączenie, lecz ten zadzwonił jeszcze raz! - To Paul! Musze odebrać.- jęknął i wyszedł.
-Jasne.. Praca najważniejsze


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
PRZEPRASZAM !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
BARDZO KRÓTKI ALE NIC NIE PORADZĘ ;C